Gocław, Saska Kępa, Śródmieście

Gocław, Saska Kępa, Śródmieście Natalii Komarow, ISBN 978-83-64403-08-8, wydanie 1, bezpłatny dodatek do kwartalnika literacko-kulturalnego eleWator nr 10

wyróżnienie w 2. edycji Konkursu Literackiego imienia Henryka Berezy „Czytane w maszynopisie”

No, spodobało mi się. To co pisze ta Komarow. Może się komuś nie podobać, irytować albo że to taka tam pisanina luzacka jest. Bo można powiedzieć, że ta Natalia jest trochę jak znudzona panienka, co parzy kawę w hipsterskim barze i wąski ma „horyzont zdarzeń”… Bo tak można, można tak o niej powiedzieć, że się ona zgrywa na ten taki sympatyczny współczesny młodzieżowy cynizm. Ale mnie się spodobało coś w niej, coś mnie ujęło, zaskoczyło nawet, bo ona pisze tak całkiem „bezprogowo” i bezproblemowo, pisze sobie jakby spacerkiem szła, jakby palcami po kołdrze spacerkiem szła… Wie, że pisze, nie udaje że przeżywa kiedy pisze. Pisze sobie, przepływa z życia do pisania i z powrotem, autotematycznie. Czasem nawet dodaje przypis albo glossę, do czytelnika otwarcie się odzywa, że nie ma tytułu do tego akurat wiersza, i tak to mówi, jakby skończył jej się na przykład lód do drinków. Albo tak naturalnie wypowie ileś brzydkich wyrazów, jakby nie były brzydkie tylko zwykłe, codzienne po prostu. I wszystko z tym takim leniwym dystansikiem, z taką autoironijką, z pierwszorazową naturalnością; nie do uwierzenia, że tak też można robić wiersz. Jeśli istnieje zjawisko poetyckiego lolityzmu, to może ten tomik jest przykładem czegoś takiego właśnie, bo jest w nim jakaś słodka naiwność początku i odwieczne znudzenie zarazem, jest nonszalancja, rozmamłanie okresu „larwalnego”, egzystencjalne mdłości, marudzenie w stylu „abojaniewiemcomamzesobązrobić…”, ale i finezja jest, wyrafinowanie, samoświadomość artystyczna, która sygnalizuje: Uwaga, nabieram cię, nie mogłabym być aż tak głupia! To przecież taki styl. Bawimy się, wszyscy się tak teraz bawią, niestety.
Przeczytałam tomik Natalii Komarow i weszłam jej w słowa, napisałam ten tekścik mniej więcej w tonacji tych wierszy, z taką pewną nonszalancją, na luzie. Wyróżnienie się tej autorce należy, bo – jakby to mądrze powiedzieć – świetnie czuje ona anemiczność duchową najmłodszego pokolenia kulturowej nicości…
Anna Janko

recenzje, noty, wywiady:
Endemity Wielkomiejskie
Piatiletka (fragment)
Świat pokryty bliznami
Sobota, 3 I 2015 roku

zadanie finansowane z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego