Zabarwione komunikaty

copyright © http://elewatorkultury.org 2015

Liczba dwa wymieniona w tytule tomiku niewątpliwie stanowi ważną wskazówkę. Ukazany w wierszach Doroty Nowak dualizm dotyczy nie tylko kochanków lub rodziny, tworzących wspólnoty, które zapewniają poczucie bezpieczeństwa oraz kształtują charakter jednostki, ale także nieznanej, rozszczepionej tożsamości podmiotu piszącego. Podczas jej odkrywania, czytelnik może zostać zmuszony do zbadania własnej osobowości i przeinterpretowania sensu życia. Jednak nie jest ono przepisem, zgodnie z którym należy postępować, aby wszystko przebiegło pomyślnie (księga). W tym utworze przedstawiona została ważkość wspomnień oraz idealizacja minionych dni: „to był czekoladowy czas”, pełen odwzajemnionej miłości i beztroski. Gdy człowiek jest ich pozbawiony, przegląda się gorliwie w lustrze reminiscencji, zapominając o teraźniejszości i nie rozwijając się.

W pamięci najgłośniej pobrzmiewają echa tego, co sprawiało rozkosz, czyli przede wszystkim aktu cielesnego. Wiersze, w których występuje ten motyw, nacechowane są polisemiami, co jest zabiegiem celowym, utrudniającym czytelnikowi odbiór. Jednak należałoby poszukać odpowiedzi na pytanie o przyczynę stosowania takiej taktyki. Być może podmiot rozpoczyna grę niedomówień, półprawd oraz egzaltowanych gestów, odkrywając swoje drugie oblicze. Nie czyni tego bez wstydu i pospiesznie, mimo lęku lub zakłopotania. Pozwala to odbiorcy zaobserwować, w jaki sposób przenikają się osobowości, również uchwycić moment narodzin  świadomości płciowej. Zabarwione erotyzmem, a także ulotną namiętnością, słowa sprawiają poczucie atrakcyjności i konstruują więź porozumienia. Zanika przestrzeń dzieląca nadawcę i odbiorcę, w konsekwencji czego ich komunikaty stają się tożsame. Wiersz czterolistna biżuteria kochankowie porównani zostali do roślin. Podczas aktu seksualnego kobieta jest niczym łodyga, która „wygina się na kształt czułości”, zaś mężczyzna to dawca „zieleni”. Kolor ten symbolizuje nieujarzmioną naturę, nadzieję, ale też przypadkowość. Dziewczyna wie, że z chwilą zakończenia kopulacji, komunikat zostanie przerwany, ona zaś porzucona, dlatego pragnie przedłużyć rozkosz, twierdząc w utworze gleczer: „tylko ona błaga o trwanie chwili”. Gdy nastanie świt, a dotąd wspólna płaszczyzna rozpołowi się, podmiot będzie marzył o trwałej relacji z drugą osobą, jednocześnie postrzegając siebie w kategoriach zużytej rzeczy, toteż buńczucznie przyrzeka, że nie pozwoli być wykorzystywany (garderoba).

Tomik Doroty Nowak przypomina kurs miłości, stanowiąc zapis indywidualnych uczuć. Jest on przekazem, pełnym cierpienia, szczerości i wyczekiwania, nauczającym korelacji między dwoma osobami. Czytelnik może zauważyć, że życiu podmiotu-kobiety mężczyźni nadają sens, będąc wyznacznikiem pasji i wszelkich idei (jeden dzień). Przenikające się barwy oznaczają nie tylko relacje, w jakie wchodzi nadawca, ponadto zwracają uwagę na nieustanne zmiany – kochanków, oblicza, statusu więzi, wyglądu. Cechujące rzeczywistość aktualizacje oraz niestabilność zmuszają do przystosowania się jednostki, lecz na to nie zgadza się poetka, albo do poszukiwania trwałej wartości. Może nią być przyjaźń, choćby szorstka oraz z osobą o podobnych doświadczeniach, mimo że „w naturalnej samotności przypływy są szczęśliwe” (przyjaciółka), czyli pozbawione dodatkowych zmartwień. Podmiot ewidentnie zapomina, że w każdej relacji one występują. Nawet modlitwa nie przynosi ukojenia, jest ona bowiem monologiem pełnym próśb i życzeń, a jej konsekwencją – niedorzeczna wiara w spełnienie się ich (strefa świętości).

Wspomnienia potęgują cierpienie podmiotu, powstrzymując go przez inicjatywą, na celu mającą zmianę dotychczasowego trybu życia i nadanie nowego, nieprzerwanego komunikatu. Przeszłość beznamiętnie odchodzi, jednak należy umiejętnie zagospodarować teraźniejszość, aby nie musieć żałować straconego czasu i nie mówić z żalem w głosie: „nasze dzieci wracają do domu” (smak jutra). To nie starość opisywana w wierszu jarzmo jest niełatwa i żmudna, ale obecna egzystencja, nastawiona na lamentowanie i zmarnowanie kolejnych dni. Należy przerwać ten marazm. Reminiscencje nie ułatwią tego procesu, gdyż nagromadzone powodują  implozję przeróżnych, dawno zapomnianych udręk i żalów: „uwolnione psy gryzą na oślep” (zadra), czego świadoma jest poetka, pytając o wytrzymałość i własną siłę (przymknąć oko).

Tylko uczestnictwo w grze podmiotu-kobiety, mimo jej iluzoryczności, pozwoli czytelnikowi zrozumieć sens zawarty w tomiku Doroty Nowak. Każdy wiersz jest nacechowany odrębnymi emocjami, stanowiąc dwupoziomowy przekaz: dotyczący nadawcy, jak i samego odbiorcy. Jego odczytanie wymaga szczerości oraz ujawnienia tajemnic własnej tożsamości, poprzez dekonstrukcję osobowości i zmierzenie się z bolesnymi wspomnieniami, zostanie nadana nowa wiadomość, wyrażająca treści obu uczestników komunikacji. Wtedy możliwe będzie porozumienie, zbliżenie heterogenicznych przestrzeni. W innym przypadku dwie osoby bezpowrotnie przeminą w otchłaniach samotności.

Mateusz Hachlica (01.04.2015)

 

Na dwa Doroty Nowak, ISBN 978-83-64403-04-0, wydanie 1