copyright © „Twórczość” & Grzegorz Robakowski
MŁODZIEŻOWOŚĆ
Powieść Schody do nieba Moniki Kotowskiej (moja lektura maszynopisu 1984) została zbudowana na tak zwanej kanwie dwóch jej wcześniejszych utworów, Życie Sylwii i Słomiany księżyc, które już w swej pierwotnej wersji (rok 1980) były godne uznania jako utwory beletrystyki młodzieżowej. Kotowska, która w czasach swego debiutu była reprezentantką „młodych gniewnych” końca lat pięćdziesiątych, zachowała przez ćwierć wieku zdolność identyfikacji z kulturą młodzieżową w jej kolejnych (często burzliwych) fazach, dlatego w jej beletrystyce dla młodzieży nie Wyczuwa się nawet cienia tak znamiennej dla tego typu piśmiennictwa ciotkowatości. Ani jej w głowie udawać jakąkolwiek wyższość wobec „młodych cierpień” czy młodego szczęścia, ma ona autentyczne wyczucie powagi doświadczeń młodości.
Nie znam motywów scalenia dwóch utworów w jeden, stwierdzam jednak, że to scalenie okazało się literacko korzystne. Kreację dwóch podobnych postaci młodych dziewcząt zastąpiła narracja o ciągłości i gradacji doświadczeń jednej postaci (Sylwii), która przekracza próg między dziewczęcością i kobiecością. Schody do nieba nie kojarzą się z „powieścią dla dziewcząt”, stały się młodzieżową „powieścią edukacyjną”, choć nie ma w utworze bezpośrednich odwołań do tradycji tego typu beletrystyki. Kotowska pisze po swojemu, unika komentatorstwa, nie ma zaufania do wszystkiego, co wykracza poza doświadczenie, uznając, że doświadczenie jest najwartościowszą formą życiowej edukacji.
W Schodach do nieba pojawiło się coś, czego nie było w Życiu Sylwii i w Słomianym księżycu, ślad intencji dydaktycznych, nie wiąże się to jednak z żadnymi ustępstwami wobec dydaktycznego nudziarstwa. Kotowska spotęgowała jedynie ekstrawertyzm Sylwii, uwrażliwiła ją na przejawy zła w świecie społecznym, nie popadając jednocześnie w społeczny ilustracjonizm.
Świata społecznego doznaje Sylwia w sposób naturalny, w toku powieściowych zdarzeń, których siłą motoryczną nie przestają być podmuchy uczuć miłosnych. Świadomą postawę społeczną uosabia partner miłosny Sylwii – Sebastian, ale nie jest to, na szczęście, postawa z kanonicznego repertuaru. Sebastian z natury i z fantazji chce być dobrym w świecie wszelkiego zła.
Przyjmując pokusę lub wymóg intencji dydaktycznej, Kotowska uchroniła się od wszelkich złych konsekwencji literackich tej pokusy czy wymogu, pozostając autorką wierną sobie, czyli autorką nie sprzeniewierzającą się swojemu poczuciu prawdy w granicach wyznaczonych przez konwencję, w tym wypadku przez konwencję powieści dla młodzieży.
Świat społeczny mówi w jej powieści swoim prawdziwym głosem, ten głos rozpoznaje się w piśmie zaopatrzeniowca do szefa, w pisemnych wyznaniach wychowanka domu poprawczego, w anegdotach wysłuchiwanych przez Sylwię w pociągu do Stargardu Szczecińskiego, w wyznaniach pana Zbyszka, który w szaleńczy sposób chce prywatnie wymierzać sprawiedliwość za przestępstwa czasu wojny.
Schody do nieba mają być i są powieścią dla młodzieży, nie oznacza to jednak, jak to często bywa, czegoś pisarsko wstydliwego.
Henryk Bereza
książki Henryka Berezy / teksty Henryka Berezy / epistoły Henryka Berezy / o Henryku Berezie napisali / galeria zdjęć Henryka Berezy