Nobel 1974, noty, Twórczość 1/1975

copyright © „Twórczość” & Grzegorz Robakowski

 

NOBEL 1974

Literacka Nagroda Nobla rozpętuje corocznie największe ludzkie namiętności, nie ma się jednak czemu dziwić, ponieważ także wyróżnienia i nagrody o nieskończenie mniejszym znaczeniu i prestiżu każdorazowo burzą krew wszystkim zainteresowanym, a laureatom przysparzają co najmniej tyle samo goryczy, co satysfakcji. Literaccy laureaci roku 1974 – Eyvind Johnson (ur. 1900) i Harry Martinson (ur. 1904) – nie mogą czuć się dobrze, skoro przyszło im przeczytać na przykład to, co na temat ich laurów napisał ich rodak i znakomity młodszy kolega po piórze, Sven Delblanc (ur. 1931). Drastyczna wypowiedź Delblanca (przedruk w „Kulturze” 1974, nr 42) nie podważa wprawdzie rangi pisarskiej laureatów, ale fakt przyznania im nagrody interpretuje w sposób maksymalnie brutalny.

Delblanca wzburzyły najprawdopo­dobniej znane mu dobrze kulisy werdyktu szwedzkiej Akademii, w tej materii trudno się wypowiadać, skoro nie zna się faktów, jeden z jego argumentów przeciwko laureatom, że są to mianowicie pisarze, których nie zauważyła światowa opinia literacka, wydaje się w każdym razie wątpliwy. Po pierwsze, literacki Nobel bardzo często odkrywa światu pisarzy, którzy wcześniej byli znani wyłącznie w zasięgu bezpośredniego oddziaływania ich narodowej literatury, po drugie, laureaci roku 1974 nie są tak zupełnie nieznani na świecie, skoro Martinsona tłumaczono na angielski niemal na gorąco, począwszy od lat trzydziestych, a twórczość Johnsona stała się po wojnie dostępna w różnych pozaskandynawskich wersjach przekładowych.

Nie przywłaszczyła ich sobie żadna z powojennych mód intelektualno-literackich w Europie, takie mody omijają jednak bardzo często pisarzy nawet wybitniejszych niż laureaci. Największy pisarz skandynawski połowy dwudziestego wieku, Norweg Tarjei Yesaas (1897-1970), rozminął się z modami, chociaż miał wszelkie szansę, żeby stać się pisarzem modnym. Ominęła go także – z wielką szkodą dla sprawiedliwości – Nagroda Nobla.

Namiętny sprzeciw Svena Delblanca przeciwko werdyktowi Szwedzkiej Akademii można tłumaczyć także zrozumiałymi względami literackiej stronniczości, Delblanc wraz z kilkoma jego literackimi rówieśnikami (roczniki trzydzieste) buntuje się przeciwko dominacji szkoły proletariackiej w szwedzkiej literaturze. Obydwaj laureaci są najwybitniejszymi przedstawicielami tego właśnie zjawiska ogólnego szwedzkiej literatury. Jest to zjawisko osobliwe i doniosłe. W Szwecji powstało i rozwinęło się coś, co gdzie indziej nie może uzyskać równorzędnego znaczenia. Johnson i Martinson oraz wielu jeszcze wybitnych pisarzy (na przykład, znani w Polsce, Artur Lundkvist, Ivar Lo-Johansson i młodszy od nich Lars Ahlin) są intelektualistami z awansu kulturalnego. Jest to awans pełny, od całkowitych nizin do samych szczytów, od kultury jarmarcznej do kultury, która może się konfrontować z kulturą Joyce’a lub Manna. Nie porównuję ani Johnsona, ani Martinsona z żadnym z nich, stwierdzam jedynie, że szwedzcy self-made mani w literaturze stawiają sobie cele najśmielsze i mierzą najwyżej, osiągając w rzeczywistości nieporównywalnie więcej, niż to się zwykle zdarza w takich wypadkach. I Johnson, i Martinson mają pośród swoich osiągnięć pisarskich dzieła o pierwszorzędnym znaczeniu. Martinson jest nawet twórcą literackiego arcydzieła, za jakie uważam jego powieściowy traktat filozoficzny o naturze ludzkiej, Drogę do Klockrike (1948). Trzy wielkie powieści Johnsona – Romanen om Olof (1934-1936), Strändernas svall (1946) i Hans nddes tid (1960) – należą do dzieł, które nie przyniosłyby wstydu największym pisa­rzom.

Obydwaj laureaci borykają się w swojej twórczości – każdy na swój własny sposób – z najpoważniejszymi kwestiami intelektualnymi, jakie postawił przed ludzkością wiek dwudziesty. Interesują ich społeczne, kulturalne i cywilizacyjne przemiany świata, analizują oni z rozmaitych stron sytuację człowieka we współczesnym świecie, formułują na ten temat przenikliwe diagnozy w swoich dziełach beletrystycznych i w eseistyce, którą Harry Martinson uprawia równolegle z poezją i powieściopisarstwem, we wszystkich trzech dziedzinach filozofując nad ludzką naturą i nad wszystkim, czego człowiek doświadcza. Literacki Nobel 1974 stawia pod ocenę światowej opinii literackiej takie zjawiska współczesnego pisarstwa, o których nie wolno nie wiedzieć.

Henryk Bereza

 

książki Henryka Berezy / teksty Henryka Berezy / epistoły Henryka Berezy / o Henryku Berezie napisali / galeria zdjęć Henryka Berezy